Dlaczego każdy fotograf powinien mieć portfolio
Portfolio powinno pokazywać nie tylko najlepsze zdjęcia, ale przede wszystkim kierunek, w którym rozwija się nasza fotografia.
-
Tak. Portfolio nie musi służyć do zdobywania klientów. Dla fotografa amatora może być przede wszystkim narzędziem do nauki selekcji zdjęć, budowania spójnych zestawów i rozpoznawania własnego języka wizualnego.
-
Nie ma jednej właściwej liczby. Ważniejsze od liczby zdjęć jest narzucenie sobie ograniczenia i świadoma selekcja. Lepiej pokazać 20 lub 30 spójnych fotografii niż kilkaset przypadkowych kadrów.
-
Może pełnić funkcję wizytówki, ale fotograf ma tam ograniczoną kontrolę nad prezentacją zdjęć. Właściwe portfolio daje możliwość świadomego wyboru kolejności, układu i sposobu oglądania fotografii.
-
Niekoniecznie. Bardzo dobre pojedyncze zdjęcie może nie pasować do reszty zestawu, a mniej efektowny kadr może dobrze uzupełniać serię. Liczy się również spójność całej publikacji.
Fotografią, z różnym zaangażowaniem i przerwami, zajmuję się od prawie 20 lat, jednak największe postępy poczyniłem prawdopodobnie dopiero w ciągu ostatniego roku. Jestem przekonany, że głównym powodem tak dynamicznego rozwoju była świadoma decyzja o rozpoczęciu tworzenia własnego portfolio.
Podczas budowania portfolio nauczyłem się ostrzejszej selekcji zdjęć, stałem się znacznie bardziej krytyczny wobec własnej twórczości, zrozumiałem, że nawet świetne pojedyncze zdjęcie niewiele znaczy, jeśli nie wpisuje się w większy zbiór, a w końcu nauczyłem się rozumieć i zauważać własną estetykę.
I mimo że portfolio fotograficzne kojarzy się większości z nas z czymś, co dotyczy tylko osób zawodowo zajmujących się fotografią, to w tym tekście postaram się przekonać Ciebie, że jest to również narzędzie wręcz niezbędne dla rozwoju każdego hobbysty czy aspirującego artysty.
Czym właściwie jest portfolio?
Zanim zagłębimy się dalej w ten temat, na początek warto doprecyzować, czym jest portfolio fotograficzne. Jest to świadomie wybrany i uporządkowany zestaw zdjęć, który reprezentuje określoną część twórczości fotografa.
Portfolio nie powinno być jednak po prostu zbiorem najlepszych pojedynczych zdjęć autora. Dobre portfolio powinno jasno pokazywać, czym zajmuje się fotograf, być spójne, czytelne i mieć jasno określony cel. Istotny jest nie tylko dobór zdjęć, ale również sposób i kolejność ich ułożenia.
Portfolio może przybierać różne formy. Może być publiczne albo prywatne, może być opublikowane w postaci strony internetowej albo wydrukowanego katalogu czy albumu. Może być folderem na komputerze czy tablecie albo minigalerią na ścianie w pokoju. Generalnie może być dowolnym miejscem cyfrowym lub fizycznym, w którym fotograf ma pełną kontrolę nad tym, w jaki sposób prezentowane są jego prace.
Tutaj warto zaznaczyć, że właśnie z powodu braku takiej pełnej kontroli nie uznałbym mediów społecznościowych za dobre miejsce do budowania właściwego portfolio.
Portfolio uczy selekcji
O selekcji zdjęć pisałem już w osobnym tekście. Umiejętność rygorystycznej selekcji zdjęć i „pogodzenia się” ze stratą dobrych kadrów to jedna z najważniejszych umiejętności dobrego fotografa. Wiem, jak trudne jest odrzucanie zdjęć, z którymi czujemy się mentalnie związani.
I właśnie tworzenie portfolio jest takim ostatecznym ćwiczeniem z selekcjonowania zdjęć, ponieważ z całego swojego dorobku musimy wybrać kilkanaście czy kilkadziesiąt fotografii, które najlepiej będą oddawały to, co robimy. Na początku może to być wręcz niewyobrażalnie trudne zadanie.
To nie tylko kwestia wyboru najlepszych zdjęć. Analizując każdy potencjalny kadr, musimy się zastanowić, czy dane zdjęcie pasuje do pozostałych, czy wnosi coś nowego, czy nie powtarza podobnego, ale lepszego kadru, czy reprezentuje sposób, w jaki obecnie fotografujemy, a w końcu czy wzmacnia całą publikację, czy tylko jest „wypełniaczem”.
Podczas selekcjonowania zdjęć do portfolio często możemy znaleźć się w sytuacji, w której musimy odrzucić bardzo dobre pojedyncze zdjęcie, które niekoniecznie wpisuje się w resztę naszej twórczości. Można też pójść w drugą stronę i świadomie umieścić w portfolio kilka zdjęć, które nie pasują do głównej osi naszej pracy, ale dzięki temu łatwiej będzie je wyeksponować na tle pozostałych prac. Jak już wspomniałem, tutaj wszystko zależy od celu, jaki chcemy osiągnąć.
Jedną z najtrudniejszych lekcji jest zrozumienie, że dobre zdjęcie nie zawsze musi znaleźć się w portfolio.
Portfolio pomaga dostrzec własny język wizualny
Kolejną rzeczą, której może nauczyć nas budowanie portfolio, jest zidentyfikowanie naszego indywidualnego języka wizualnego. Język wizualny to określenie, które stosujemy na zbiór cech fotografii sprawiających, że konkretne prace są charakterystyczne dla danego fotografa.
Fotografując na co dzień, rzadko myślimy o języku wizualnym. Raczej instynktownie fotografujemy to, co zwraca naszą uwagę. Dopiero później, przeglądając fotografie wykonane na przestrzeni miesięcy czy lat, jesteśmy w stanie dostrzec pewne powtarzające się wzorce. Na przykład tematy, które zwracają naszą uwagę, światło, kolorystykę i sposób edycji zdjęć, obecność ludzi w kadrach lub jej brak, powtarzające się kompozycje albo dystans fotografa od fotografowanego motywu.
To, co regularnie pojawia się w naszej fotografii, jest właśnie takim centralnym trzonem naszego języka wizualnego.
Dopiero oglądając własne zdjęcia z dłuższego okresu, zaczynamy zauważać motywy, kompozycje i sposób patrzenia, do których regularnie wracamy.
Warto zauważyć, że język wizualny czy też styl fotograficzny to coś, co wielu początkujących fotografów próbuje sobie narzucić arbitralnie. Jest to moim zdaniem błąd i język wizualny powinien powstawać w sposób organiczny, jako efekt systematycznego fotografowania. Pisałem o tym w jednym z poprzednich tekstów.
Dobre zdjęcia nie wystarczą. Potrzebna jest spójność
Jak już wspomniałem, portfolio nie powinno być jedynie zbiorem najlepszych fotografii autora. Dobre portfolio powinno mieć jakąś wspólną oś dla całej publikacji.
Najbardziej oczywista jest ogólna kategoria fotografii, na przykład krajobraz, portret czy reportaż. Ale jest to tylko jeden z wielu możliwych tropów, bo zdjęcia mogą być spójne również na inne sposoby. Może to być kolorystyka, sposób edycji, konkretna długość ogniskowej i wiele innych elementów.
Warto też zauważyć, że zdjęcia nie muszą być monotonne. Wręcz przeciwnie, powinny być różnorodne, ale jednocześnie mieć jakąś wspólną oś, która wiąże je w całość.
Ważne jest też, aby znaleźć taką perspektywę, która najlepiej oddaje sposób, w jaki fotografujemy. Im bardziej będziemy wierni swojej wizji, tym większa szansa, że portfolio będzie angażujące, bo najlepsze prace to te, które pokazują coś prawdziwego o nas samych i o tym, jak postrzegamy świat.
Równie ważny jak dobór samych fotografii jest sposób, w jaki je zaprezentujemy. Warto wziąć pod uwagę takie rzeczy jak ogólny układ portfolio i kolejność prezentowania zdjęć. Celem jest stworzenie przemyślanej i harmonijnej sekwencji, która już od pierwszego spojrzenia będzie angażowała widza i zachęcała go do dalszego oglądania.
Jest to niezwykle trudna umiejętność, którą w profesjonalnym świecie zajmują się nierzadko specjaliści od publikacji. Uważam jednak, że każdy fotograf powinien przynajmniej spróbować ją zgłębić.
Korzyści z układania i prezentowania swoich prac nie ograniczają się jedynie do portfolio. Jeśli planujemy kiedykolwiek publikować ziny czy fotoksiążki, czy nawet posty na Instagramie, szybko przekonamy się, że ta umiejętność jest równie ważna jak same fotografie.
Ograniczenie jest Twoim sojusznikiem
Budując portfolio, bardzo łatwo wpaść w pułapkę i publikować zbyt wiele. Warto narzucić sobie jakieś konkretne ograniczenia, dzięki którym łatwiej będzie utrzymać publikację w ryzach.
Ja w swoim portfolio zdecydowałem się ograniczyć do 51 kadrów. Zdjęcia ułożone są w 17 wierszach po trzy zdjęcia każdy. Sposób, w jaki zbudowałem swoje portfolio, pozwala mi opowiedzieć 17 mikrohistorii po trzy zdjęcia każda.
I niekoniecznie mam tu na myśli faktyczne historie, ale raczej miniserie, które mogą być zestawem podobnych ujęć, kolorów czy powtórzeń. Dzięki temu zachowuję większą swobodę publikacji, a jednocześnie utrzymuję ogólny wspólny styl.
Czasami decyduję się umieścić zdjęcia, które być może same w sobie nie są wybitne albo wręcz są przeciętne nawet według moich własnych kryteriów, ale dobrze komponują się w miniserii.
Jest to ważna lekcja, która znowu wraca do sedna budowania portfolio. Nie zawsze chodzi o publikowanie najlepszych zdjęć, ale raczej takich, które tworzą angażującą całość.
Publikacja, która nie ma końca
Jedną z najciekawszych cech portfolio, a z drugiej strony nieco przerażającą, jest fakt, że ten rodzaj publikacji nie ma jasno wyznaczonego końca. Fotograf z upływem czasu się zmienia, dlatego zmieniać powinien się również wybór zdjęć. Kadry, które rok temu wydawały się kluczowe, dziś mogą wyglądać słabiej albo reprezentować etap, z którym autor już się nie utożsamia.
Dlatego zawsze trzeba wracać do naszego portfolio, zmieniać je i aktualizować tak, aby jak najlepiej oddawało naszą fotografię. To z kolei „wymusza” ciągłe praktykowanie analizowania i selekcji własnej twórczości.
Za każdym razem, gdy edytuję swoje portfolio, patrzę, czy nowe zdjęcie, które chcę dodać, wpisuje się w którąś z 17 miniserii, czy może jest czymś kompletnie nowym. W pierwszym przypadku próbuję podmienić któreś zdjęcie w serii. W drugim natomiast muszę zdecydować, czy warto dla niego zbudować nową miniserię, a jedną z poprzednich odrzucić.
Ciągłe aktualizowanie portfolio ma jeszcze jeden pozytywny wpływ na naszą fotografię. Nierzadko może się zdarzyć, że będzie nam brakowało jakiegoś konkretnego ujęcia do portfolio, a to może nas zmotywować do częstszego fotografowania.
Portfolio buduje fotografa
Budowanie portfolio nie tylko uporządkowało moją fotografię, ale zmieniło sposób, w jaki patrzę na nowe zdjęcia i na to, co chcę fotografować. Dziś nie oceniam już wyłącznie pojedynczego kadru. Zastanawiam się również, czy pasuje do kierunku, w którym rozwija się moja fotografia.
Portfolio pomaga pokazać fotografie innym, ale jego największa wartość może ujawnić się wcześniej, zanim ktokolwiek je zobaczy. Powstaje podczas wybierania, porównywania, układania i odrzucania zdjęć. To ten ciągły proces krytycznej analizy własnej fotografii sprawia, że stajemy się lepszymi i bardziej świadomymi fotografami.
Praca nad portfolio zmienia nie tylko sposób prezentowania zdjęć, ale również sposób, w jaki zaczynamy fotografować.
Podczas gdy my budujemy portfolio, portfolio buduje nas.
Zachęcam każdego z Was do budowania własnego portfolio, nawet jeśli ma ono jedynie skończyć w szufladzie. Na początek wystarczy naprawdę niewiele. Możesz wybrać 30 najlepszych kadrów, a potem spróbować ograniczyć je do 20 i ułożyć w jakiejś logicznej sekwencji. Za miesiąc powtórz ćwiczenie i zobacz, co się zmieni.
Zanim się obejrzysz, zorientujesz się, że zaczynasz tworzyć zbiór fotografii, z których naprawdę jesteś dumny.