Sprzęt ma znaczenie. Tylko nie takie, jak myślisz.

Sprzęt ma znaczenie, ale dla każdego nieco inne.

Nie tak dawno opublikowałem wpis o małym digicamie z 2009 roku, Fujifilm FinePix Z35. Fotografowanie tym małym, bardzo technicznie ograniczonym aparatem dało mi sporo do myślenia. Skoro jestem w stanie wykonać nim zdjęcia spójne z moim językiem wizualnym, to czy tak naprawdę potrzebuję czegokolwiek więcej do fotografowania? Czy te wszystkie pieniądze, które wydałem na droższe aparaty, tak naprawdę wyrzuciłem w błoto? W końcu: czy istnieje jakaś namacalna granica, która określa, czy dany sprzęt jeszcze nadaje się do fotografowania, czy już nie?

Sprzęt w fotografii budzi bardzo wiele kontrowersji. Ludzie uwielbiają materiały, recenzje i testy najnowszych aparatów, a dyskusje na temat sprzętu są jednymi z najbardziej polaryzujących w tej branży. I być może właśnie dlatego, że różnice pomiędzy poszczególnymi premierami są tak mało istotne dla końcowego efektu, ludzie podświadomie starają się nadać im wyjątkowe znaczenie. Obserwując to wszystko z boku, można zauważyć dwa przeciwległe obozy: sprzęt ma znaczenie i sprzęt nie ma znaczenia.

Moim zdaniem prawda jest gdzieś pośrodku: sprzęt nie jest nieistotny, ale też nie jest magicznym rozwiązaniem problemów fotografa. W tym wpisie postaram się szerzej przedstawić mój punkt widzenia.

Zdjęcie wykonane aparatem Kodak FZ55

Zdjęcie z małego kompaktu, które uruchomiło u mnie pytanie o znaczenie sprzętu.

GAS - Gear Acquisition Syndrome

Większość z Was pewnie już słyszała to określenie, sam też już o nim pisałem na blogu. GAS to popularne określenie na kompulsywne zachowania zakupowe w kontekście fotografii. Konsumujemy treści, materiały promocyjne i recenzje dotyczące sprzętu fotograficznego oraz akcesoriów, a potem sami przed sobą próbujemy usprawiedliwić kolejny wydatek: „ten obiektyw zmieni wszystko”, „ten nowy kompakt sprawi, że będę więcej fotografował”, „o, przydałby mi się nowy pasek, żeby mój aparat wyglądał fajniej”. W rzeczywistości często jest to tylko wymyślanie wymówek i usprawiedliwianie niezbyt racjonalnych decyzji zakupowych.

Prawda jest taka, że sprzęt, który masz teraz, prawdopodobnie jest wystarczająco dobry do tego, co chcesz fotografować. I nie chcę brzmieć moralizatorsko, bo sam wydaję na to hobby więcej niż powinienem . Pewnie jestem nawet jeszcze gorszy, bo nie mogę się usprawiedliwić, że te zakupy są mi potrzebne do pracy. W końcu jestem tylko hobbystą. Ale wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy swoje słabości. Warto jednak rozumieć, że w większości są to nasze zachcianki, a nie realne potrzeby. Już sam nie wiem, czy to jest internetowy mem, czy faktycznie ma jakieś oparcie w rzeczywistości, ale ponoć najczęstszymi klientami Leici są lekarze :)

Kiedy sprzęt naprawdę ma znaczenie

Nie twierdzę, że sprzęt nie ma znaczenia. Są dziedziny fotografii, gdzie posiadanie najnowszego aparatu i odpowiedniego obiektywu jest nienegocjowalnym wymogiem. Sport czy dzika przyroda wymagają długich obiektywów i niezawodnego autofocusa, który jest w stanie złapać ostrość w ułamku sekundy. W tych dziedzinach pomagają nawet takie fajerwerki jak rejestrowanie klatek zanim fotograf naciśnie spust migawki. Tak samo fotografia ślubna i reportażowa w trudnych warunkach oświetleniowych chętnie wykorzysta najjaśniejsze szkła, świetny autofocus czy choćby możliwość zapisywania materiału na dwóch kartach pamięci jednocześnie, a duża liczba megapikseli pozwoli drukować prace w dużych formatach.

Pełnoklatkowy aparat Lumix S5D z obiektywem

Są sytuacje, w których parametry sprzętu naprawdę mają znaczenie.

Każdy profesjonalista wie, a przynajmniej powinien wiedzieć, jakie kryteria musi spełniać jego aparat, aby mógł wykonywać swoją pracę. Pytanie brzmi: czy każdy amator i hobbysta również potrafi powiedzieć to samo?

Kiedy nowy sprzęt staje się wygodną wymówką

I tutaj przechodzimy do sedna tematu, który spędza mi ostatnio sen z powiek. Chciałbym postawić tezę, że zdecydowana większość hobbystów, amatorów czy nawet ludzi takich jak ja, którzy podchodzą do fotografii jako medium artystycznego, rzadko kiedy potrzebuje wyrafinowanego sprzętu. I nie chodzi mi o to, żeby kogoś zdyskredytować twierdzeniem, że jego fotografia nie zasługuje na sprzęt z górnej półki. Nowszy sprzęt może dać nam więcej fajerwerków, ostrzejszy obraz czy większą rozdzielczość, ale w takiej fotografii rzadko kiedy chodzi o techniczną doskonałość. Zdecydowanie bardziej istotny jest zamysł, kompozycja, światło i emocje, jakie niesie za sobą fotografia.

Zrozumiałem to, fotografując ostatnio Fujifilm FinePix Z35 czy Kodakiem FZ55. Lepszy zakres dynamiczny czy wysokie ISO w moich droższych aparatach dają sporą możliwość popełniania błędów, ale to właśnie najprostsze aparaty, spełniające minimalne kryterium użyteczności, uczą nas najwięcej. W tych prostych aparatach nie ma miejsca na błędy. Dobry obrazek trzeba uzyskać bezpośrednio w aparacie, zgodnie z angielskim powiedzeniem „what you see is what you get”. Ma to dwojaki efekt na fotografię: po pierwsze jesteś zmuszony robić technicznie poprawne zdjęcia, bo możliwości postprodukcji są bardzo ograniczone. Po drugie, i moim zdaniem ważniejsze, nie ma żadnych technicznych rozpraszaczy między Tobą a sceną, którą fotografujesz. Nie ma miliona opcji i decyzji, które trzeba podjąć. Skupiasz się na kompozycji, świetle i emocjach. A to w rezultacie może prowadzić do lepszych fotografii.

Jest jeszcze trzeci aspekt. Dzisiejsza fotografia, którą oglądamy w social mediach, często jest z technicznego punktu widzenia idealna. Każdy, kto poważniej podchodzi do tematu, ma dostęp do dobrego sprzętu. I nie mam tu na myśli aparatów za kilkanaście tysięcy złotych, bo te ze średniej półki też dają fantastyczny obrazek. W efekcie można zauważyć przesyt „idealną” fotografią. Mówi o tym ostatnio coraz więcej twórców, na przykład Peter McKinnon w jednym ze swoich filmów. Ludzie zaczynają preferować fotografię, która jest mniej idealna, bardziej organiczna i „prawdziwa”. Stąd powrót mody na fotografię analogową czy właśnie na fotografię wykonywaną starymi digicamami z matrycami CCD. Twórcy, jak i odbiorcy fotografii, coraz częściej stawiają na historię i emocje, a nie na syntetyczną jakość.

Zdjęcie zrobione starym aparatem kompaktowym z matrycą CCD

Techniczna niedoskonałość czasem przeszkadza, a czasem dodaje zdjęciu charakteru.

Aparat, który chcesz brać do ręki

Jednak aparat to nie tylko techniczne narzędzie do rejestracji obrazu. To też kreatywne przedłużenie osobowości fotografa. Aparat potrafi inspirować i motywować do fotografowania. Tutaj wszystko tak naprawdę ma znaczenie: ergonomia, rozmiar, wygląd, dźwięk migawki, kolory obrazka i wiele innych rzeczy. Jeśli obcowanie z narzędziem, którego używasz, nie sprawia Ci przyjemności, to prawdopodobnie nie będziesz używać go tak często, jakbyś chciał. To zupełnie normalne i nie ma nic wspólnego z technicznymi parametrami sprzętu. Sam uwielbiam na przykład dobierać akcesoria w postaci pasków czy przycisków spustu migawki do mojego Fuji X100VI, aby zmienić wygląd aparatu. Czy to śmieszne i kompletnie zbędne? Tak. Czy nadal będę to robił bo sprawia mi to przyjemność? Również tak.

Fujifilm X100VI z paskiem i akcesoriami

Sprzęt to nie tylko specyfikacja. To też przedmiot, z którym chce się spędzać czas.

Fakt, że ktoś jest hobbystą, nie sprawia od razu, że musi fotografować starym sprzętem, bo „sprzęt nie ma znaczenia”. Jesteśmy ludźmi i mamy różne motywacje. Ważne jest tylko, żeby mieć świadomość, że nowy, błyszczący aparat nie sprawi, że nasza fotografia będzie automatycznie lepsza od fotografii kogoś, kto robi zdjęcia 15-letnim kompaktem. Cała reszta to szum, który chyba warto zignorować.

Gdzie leży Twoja granica?

Dlatego uważam, że sprzęt jak najbardziej ma znaczenie w fotografii, ale w trochę innym kontekście, niż może się na pierwszy rzut oka wydawać. Oczywiście aparat musi spełniać podstawowe kryteria, tak aby pozwolił fotografowi uchwycić to, co chce sfotografować. Jest jednak pewna granica, indywidualna dla każdego fotografa, gdzie techniczne parametry przestają mieć decydujące znaczenie. Warto szczerze się zastanowić, gdzie ta granica znajduje się w kontekście Twojej fotografii.

Wiem, że w przypadku mojej własnej fotografii wystarczy mi absolutne minimum z technicznego punktu widzenia. Byłem w stanie praktykować moją fotografię 17-letnim kompaktem Fujifilm Z35 i nawet brak plików RAW nie stanowił aż takiej bariery, jak początkowo się obawiałem. Co nie oznacza, że zamierzam rezygnować ze swoich droższych aparatów, takich jak Fujifilm X100VI czy pełnoklatkowy Lumix. Dla mnie X100VI jest aparatem, który po dziś dzień motywuje mnie do wychodzenia z domu i robienia zdjęć. I mimo że wykorzystuję tylko ułamek jego możliwości technicznych, bez wahania kupiłbym go dzisiaj ponownie.

Jeśli miałbym streścić ten tekst w jednym zdaniu, które jednocześnie byłoby moim stanowiskiem dotyczącym sporu o to, czy sprzęt w fotografii ma znaczenie, brzmiałoby ono tak: sprzęt ma znaczenie, ale znacznie ważniejszym czynnikiem jest przyjemność z użytkowania aparatu niż jego techniczne parametry.

Warto więc poszukać takiego aparatu, który z jednej strony będzie spełniał techniczne minimum niezbędne do naszej fotografii, a z drugiej będzie nam pasował, podobał się i motywował do praktykowania fotografii najczęściej, jak to możliwe. Czy Tobie udało się znaleźć taki aparat?

Previous
Previous

Dlaczego każdy fotograf powinien mieć portfolio

Next
Next

Fujifilm FinePix Z35: mały aparat, duża lekcja