Zwyczajne widoki też dają okazje do fotografowania. Warto mieć przy sobie aparat.
Praktyka jest jednym z najważniejszych filarów fotografii oraz każdej innej dziedziny sztuki. To dzięki niej zdobywamy doświadczenie, uczymy się, co działa, a co nie, i stajemy się lepsi w naszym fachu. Dlatego jeśli zależy nam na doskonaleniu naszego warsztatu, musimy zadbać o to, aby mieć jak najwięcej okazji do fotografowania.
W jednym z poprzednich tekstów pisałem o tym, jak uczynić z fotografii codzienny nawyk, aby właśnie takich okazji było więcej. Dzisiaj chciałbym rozwinąć ten wpis i skupić się na usuwaniu przeszkód pomiędzy fotografem a fotografią, tak aby jeszcze bardziej ograniczyć potencjalne tarcia.
Obniż stawkę
Nie mam tutaj na myśli stawki za pracę, jeśli zarabiasz na swojej fotografii ;)
Dla mnie największą przeszkodą w fotografii jest presja, którą wywieram sam na sobie w momencie, gdy wychodzę z aparatem. Często wspominam, że jako etatowy pracownik korporacji, mąż oraz tata przedszkolaka mam bardzo mało okazji do takich fotograficznych eskapad. Dlatego gdy w końcu nadchodzi ten upragniony moment, zaczynam wymagać od siebie, że koniecznie muszę wrócić z dobrymi zdjęciami, bo inaczej znowu zmarnuję szansę. W skrajnych przypadkach kończy się to tym, że kompletnie rezygnuję z wyjścia, bo mój wewnętrzny malkontent mówi mi, że nie warto, bo i tak nie zrobię dzisiaj żadnych dobrych zdjęć.
Gdy tylko zorientuję się, co ten maruda mi tam gada do ucha, staram się jak najszybciej go uciszyć i przypomnieć sobie, że tutaj stawka jest naprawdę bardzo niska. Po prostu mam wyjść na spacer i się przewietrzyć, a przy okazji porobić zdjęcia. Jak uda się złapać coś fajnego, to super, a jak nie, to też się przecież nic nie dzieje. W końcu nikt mi za to nie płaci.
Taka zmiana nastawienia diametralnie zmienia sytuację i pozwala mi znowu fotografować bez spiny, co zazwyczaj przekłada się na lepsze zdjęcia. O tym, jak zaakceptować nieudane zdjęcia, pisałem też w osobnym tekście.
“Jak uda się złapać coś fajnego, to super, a jak nie, to też się przecież nic nie dzieje.”
Wykorzystaj czas, który rzeczywiście masz
Ponieważ lubię sprzeczności, tutaj trochę w kontrze do poprzedniego akapitu: powinieneś wykorzystywać czas, który rzeczywiście masz. Powiedzmy, że Twoja sytuacja jest podobna do mojej i nie masz tego czasu zbyt wiele, ale rezerwujesz sobie w kalendarzu dwa dedykowane wyjścia z aparatem w miesiącu. Rodzina poinformowana, a Ty masz swój „me time”. Przychodzi ten dzień, ale z jakiegoś powodu okazuje się, że cholernie Ci się nie chce. Pogoda nie ta, boli Cię głowa albo to akurat piątek trzynastego, a Ty jesteś przesądny i myślisz sobie: „Może jednak zostanę w domu i pooglądam Netflixa”.
To jest opór, o którym pisze Steven Pressfield w swojej książce „Wojna sztuki”. Twoim zadaniem jest zauważenie tego oporu i pokonanie go za wszelką cenę. Każdy z nas ma w sobie takiego diabełka, malkontenta, który chce nas powstrzymać przed robieniem tego, co powinniśmy robić. Dlatego tak ważne jest, aby pokonać opór i uciszyć tego diabełka. Im mocniejszy opór czujesz, tym ważniejsze jest dla Twojego dobra to, co powinieneś zrobić. Wychodząc z aparatem na ten spacer, nigdy nie wiesz, co się stanie. Możesz wrócić z niczym, ale może też się okazać, że wykonasz tego dnia najlepsze zdjęcie swojego życia. Jednak gdy poddasz się oporowi i zostaniesz w domu, to się na pewno nie wydarzy.
Dodatkowo, jeśli pokonasz opór i zdecydujesz się wyjść z aparatem, to niezależnie od tego, czy uda Ci się zrobić dobre zdjęcia, poczujesz ogromną satysfakcję, że przezwyciężyłeś swoją słabość.
Zadbaj, aby sprzęt nie sprawiał problemów
Nie ma chyba gorszego uczucia niż sytuacja, w której Ty jesteś gotowy, ale Twój sprzęt nie. Dlatego musisz zadbać, aby Twój aparat był zawsze przygotowany: baterie naładowane, a karta pamięci z wystarczającą ilością wolnego miejsca umieszczona w aparacie. Jeśli ją formatujesz, najpierw upewnij się, że zapisane na niej zdjęcia są już bezpiecznie skopiowane.
Najlepiej, żeby aparat i ewentualne dodatkowe obiektywy, zapasowe baterie czy powerbank były zawsze spakowane w torbie lub plecaku, tak aby wystarczyło zabrać gotowy zestaw, gdy tylko nadarzy się okazja do fotografowania. Dzięki temu zaoszczędzisz sobie stresu związanego z kompletowaniem sprzętu w ostatniej chwili albo bardzo niemiłego zaskoczenia, gdy już w terenie zorientujesz się, że karta pamięci została w domu. Osobiście muszę się pochwalić, że nigdy nie zdarzyło mi się zapomnieć karty, ale wiem, że wielu osobom to się przytrafiło ;)
Drugą kwestią dotyczącą sprzętu jest jego obsługa i ergonomia. Aparat powinien współgrać z Twoim stylem fotografowania. Warto dobrać taki sprzęt, którym po prostu lubisz robić zdjęcia i który staje się faktycznie narzędziem w Twoich rękach. Mam tu na myśli to, że obsługa aparatu powinna być tak naturalna, żeby podczas fotografowania nie trzeba było zastanawiać się, jak zmienić ustawienia. Niemal automatycznie sięgasz do odpowiednich przycisków i pokręteł dzięki pamięci mięśniowej.
Zdaję sobie sprawę, że wymaga to pewnego obycia ze sprzętem i sporej dozy doświadczenia, ale jest to coś, w co warto zainwestować nieco czasu. Możesz na przykład znaleźć tutorial dotyczący swojego modelu aparatu i poćwiczyć w domu potrzebne ustawienia i skróty, tak aby w terenie obsługa aparatu nie sprawiała Ci problemów. Wtedy liczy się uchwycenie konkretnego kadru i ten decydujący moment, z którego zasłynął Henri Cartier-Bresson.
Znajomość aparatu pozwala poświęcić więcej uwagi temu, co dzieje się przed obiektywem.
Uprość to, co dzieje się po naciśnięciu spustu
Wielu początkujących fotografów jest przerażonych perspektywą edycji zdjęć. Zupełnie niepotrzebnie, bo to naprawdę ciekawa część fotografii, którą właściwie można uznać za osobną sztukę. Warto poświęcić jej trochę czasu i nauczyć się korzystać z takich programów jak Lightroom, ale rozumiem też, że nie każdy ma na to ochotę czy czas. Jestem zwolennikiem minimalizmu, więc może narażę się tutaj purystom fotograficznym, ale uważam, że edycję zdjęć można bardzo uprościć albo wręcz całkowicie pominąć. Wszak liczy się głównie przekaz samej fotografii, a niekoniecznie to, jak kolorujesz swoje zdjęcia.
Wiele aparatów oferuje obecnie rozbudowane funkcje pozwalające na uzyskanie stylizowanych plików JPEG bezpośrednio z aparatu, na przykład Fujifilm ze swoimi symulacjami filmu czy wybrane modele Panasonica z funkcją Live LUT. Jeśli posiadasz aparat bez podobnych funkcji, możesz do woli wybierać spośród przeróżnych aplikacji z wbudowanymi filtrami. Do moich ulubionych należą Liit czy VSCO. Możesz też całkowicie zrezygnować z samodzielnej obróbki swoich fotografii. Nie ma tutaj dobrej czy złej drogi. Jedyna słuszna droga to ta, która sprawi, że będziesz częściej chwytał za aparat i więcej fotografował. Twoim zadaniem jest tak dopasować cały workflow, aby sobie to umożliwić.
Zadbaj o swoją wygodę
Jednym z mniej oczywistych, ale bardzo ważnych czynników wpływających na to, czy będziesz więcej fotografował, jest odpowiednie obuwie. Zdarzyło mi się więcej niż raz wyjść na dłuższy spacer z aparatem w swoich codziennych butach, skórzanych sneakersach, w których na przykład chodzę do pracy. O ile sprawdzają się świetnie w codziennym, ale jednak bardziej statycznym życiu, to podczas dłuższych spacerów, kiedy robiłem 10, 20 czy nawet 30 tysięcy kroków, nabawiłem się otarć i odparzeń na stopach. Jednak nauka nie poszła w las i teraz, gdy wybieram się na dłuższe wyjście, zawsze zwracam uwagę, żeby założyć wygodne buty, które zapewnią mi komfort przez kilka godzin spaceru.
Podobnie jest z ubraniem. W chłodniejszych miesiącach warto ubierać się „na cebulkę”, tak aby móc dostosować się do zmieniających się warunków atmosferycznych. Tego również nauczyło mnie doświadczenie. Nieraz zdarzyło mi się skrócić planowany wypad fotograficzny, bo okazało się, że było po prostu zbyt zimno.
To są proste i być może oczywiste rzeczy, ale łatwo o nich zapomnieć, planując fotograficzne wyjście.
Spacer może być udany również wtedy, gdy żadne zdjęcie nie trafi do portfolio.
Twój wpływ na fotografię jest bardziej ograniczony, niż myślisz
Nigdy nie wiesz, czy wrócisz ze spaceru z genialnymi zdjęciami, średniakami czy z totalnym szrotem. Dlatego nie ma się co za bardzo spinać, stawiać przed sobą nieosiągalnych celów i wymagać od siebie zbyt wiele. Po prostu nie masz wpływu na rezultat pojedynczego wyjścia. Jest on bowiem wypadkową Twojego doświadczenia, umiejętności i zwykłego szczęścia. Doświadczenie zdobywasz z czasem, podobnie jak umiejętności, a na szczęście nie masz wpływu, ale możesz mu pomóc, będąc zawsze przygotowanym.
Masz też wpływ na to, żeby konsekwentnie praktykować fotografię tak często, jak to możliwe. Ta konsekwencja wraz z przygotowaniem sprawi, że z czasem szanse będą rosły na Twoją korzyść, aż w końcu zaczniesz regularnie robić coraz lepsze zdjęcia. Tutaj jednak nie ma drogi na skróty.