Spacer fotograficzny nad Kanałem Żerańskim

Są w Warszawie miejsca, które większość ludzi traktuje czysto użytkowo. Kanał Żerański jest jednym z nich. Dla wielu to po prostu fragment infrastruktury – woda, betonowe nabrzeża i elektrociepłownia w tle. A jednak kiedy trafia się dobre światło, nawet tak nieoczywista przestrzeń potrafi zamienić się w bardzo przyjemny plener fotograficzny.

14 marca wybrałem się tam na kilkugodzinny spacer z aparatem. Bez większego planu. Po prostu chciałem przejść się wzdłuż kanału i sprawdzić, czy uda się znaleźć kilka ciekawych kadrów, a przy okazji zresetować umysł po ciężkim tygodniu.

Poranne światło

Dotarłem na miejsce około 8 rano i już po kilku minutach było jasne, że to była dobra decyzja. W marcu słońce nadal znajduje się stosunkowo nisko nad horyzontem, więc światło ma jeszcze trochę zimowy charakter. Promienie padają pod przyjemnym kątem, pojawiają się długie cienie, a kontrast jest zdecydowanie łagodniejszy niż w środku dnia.

Nad kanałem wyglądało to naprawdę dobrze. Żółte zeszłoroczne trawy świeciły w słońcu, miejscami na wodzie utrzymywały się jeszcze fragmenty lodu, a spokojna tafla kanału odbijała niebo. Sceneria była prosta, ale właśnie w tej prostocie kryło się coś fotogenicznego.

Żółte suche trawy nad Kanałem Żerańskim oraz fragmenty lodu unoszące się na wodzie w porannym świetle.

Zeszłoroczne żółte trawy i fragmenty lodu na spokojnej tafli Kanału Żerańskiego w porannym świetle.

To nie jest miejsce, które od razu przyciąga wzrok spektakularnym widokiem. Raczej takie, które trzeba spokojnie obejść i dać sobie chwilę na wypatrzenie kadrów.

Co Pan tu robi i kim Pan jest?

Spacer przebiegał spokojnie aż do momentu, kiedy podszedłem bliżej elektrociepłowni Żerań. W pewnym momencie odezwali się do mnie strażnicy znajdujący się za ogrodzeniem terenu zakładu. Zapytali mnie, kim jestem i oznajmili, że fotografowanie obszaru elektrociepłowni jak i samej instalacji jest zakazane.

Przez chwilę sytuacja była trochę stresująca, bo muszę przyznać, że mimo że powinienem być świadomy tych ograniczeń, po prostu o tym zapomniałem. Wyjaśniłem, że nie szukam kłopotów i nie mam żadnych złych zamiarów, a jestem tu jedynie na spacerze z aparatem i fotografuję krajobraz wokół kanału. Po krótkiej wymianie zdań strażnicy poprosili mnie o opuszczenie terenu (który nota bene był ogólnie dostępny bo nie przechodziłem przez żadne ogrodzenie czy zablokowane przejście) co niezwłocznie uczyniłem.

Na szczęście skończyło się jedynie na pouczeniu, chociaż mogło skończyć się to zdecydowanie mniej przyjemnie. Człowiek uczy się całe życie :)

Cisza nad kanałem

Po tym krótkim epizodzie spacer wrócił do swojego spokojnego rytmu. Co ciekawe, mimo że to Warszawa i pogoda naprawdę dopisywała, a ludzi  było jak na lekarstwo. Na swej drodze mijałem jedynie pojedynczych wędkarzy.

Reszta to była cisza. Taki rodzaj ciszy, który pozwala zwolnić tempo i po prostu skupić się na obserwowaniu przestrzeni. A to jest dokładnie ten moment, w którym najłatwiej zauważyć potencjalne kadry. Zresztą o tym, jak bardzo kompozycja i proporcje wpływają na odbiór zdjęcia, pisałem szerzej w tekście W jakich proporcjach robić zdjęcia?.

Widoki i kadry

Kanał Żerański znajduje się na północno-wschodnich obrzeżach Warszawy i łączy Wisłę z Jeziorem Zegrzyńskim. To miejsce ma jedną ciekawą cechę, która fotograficznie działa zaskakująco dobrze i bardzo pasuje do stylu fotografii, jaki lubię robić. Wzdłuż kanału stoi sporo różnego rodzaju jednostek pływających – barki, małe statki, pontony, a miejscami nawet wraki dawno zapomnianych łodzi. Wszystko to tworzy dość specyficzny, trochę surowy klimat.

Dwie czerwone łódki przycumowane do pomostu na Kanale Żerańskim w Warszawie.

Czerwone łódki zacumowane przy niewielkim pomoście nad Kanałem Żerańskim.

Nad całym krajobrazem dominuje z kolei jeden bardzo charakterystyczny element – ogromny biało‑czerwony komin elektrociepłowni Żerań. Widać go praktycznie z każdego miejsca nad kanałem i w pewnym sensie staje się naturalnym punktem orientacyjnym całej okolicy.

Podczas spaceru udało mi się zrobić jedno z moich ulubionych zdjęć z tego dnia – komin w tle i jego odbicie na spokojnej tafli wody. Czasami właśnie takie proste zestawienie elementów potrafi stworzyć najmocniejszy kadr.

Biało-czerwony komin elektrociepłowni Żerań z odbiciem w wodzie Kanału Żerańskiego w Warszawie.

Charakterystyczny biało-czerwony komin elektrociepłowni Żerań odbijający się w spokojnej tafli kanału.

Teren jest większy niż się wydaje

Jedna rzecz mnie zaskoczyła – ten obszar jest naprawdę spory. Planowałem zrobić krótką rundę, ale szybko okazało się, że obejście wszystkiego zajęłoby znacznie więcej czasu niż zakładałem. Kanał ciągnie się daleko, a wzdłuż niego pojawia się sporo miejsc, które aż proszą się o zatrzymanie na chwilę.

W pewnym momencie zorientowałem się, że jest już znacznie później niż myślałem i musiałem po prostu zawrócić, bo wzywały mnie obowiązki domowe i rodzinne. Dlatego już teraz wiem, że nad kanał na pewno będę chciał wrócić. Najchętniej wiosną, kiedy wszystko zacznie się zazieleniać. Podejrzewam, że to miejsce będzie wtedy wyglądało zupełnie inaczej i na pewno mnie jeszcze zaskoczy.

Ile zdjęć zostaje po spacerze

Podczas całego spaceru zrobiłem około 150 zdjęć. To wcale nie jest dużo jak na kilka godzin chodzenia z aparatem, ale staram się fotografować raczej spokojnie, selektywnie i z intencją.

Po powrocie do domu przyszedł jednak moment selekcji. Do selekcji zdjęć podchodzę kilkuetapowo. Najpierw robię szybką selekcję tego co na pewno nie zadziała, następnie edytuję te zdjęcia, które moim zdaniem mają potencjał. Na etapie edycji często ma miejsce kolejna selekcja, gdzie znowu części kadrów odpada. Na koniec lubię wydrukować te zdjęcia, które zostały i dokonać ostatecznej selekcji już na fizycznych wydrukach. Z tych około 150 zdjęć, które zrobiłem tego dnia ostatecznie zostało mniej więcej 10, które uznałem za warte zachowania. Taka proporcja w fotografii nie jest niczym niezwykłym – większość ujęć to po prostu etap dochodzenia do tych kilku kadrów, które rzeczywiście działają.

Na koniec

Ten spacer przypomniał mi jedną prostą rzecz – nie trzeba jechać daleko, żeby znaleźć ciekawe miejsce do fotografowania. Czasami wystarczy kawałek mniej oczywistej przestrzeni w mieście i dobre światło.

Kanał Żerański okazał się dokładnie takim miejscem. Jeśli interesują Cię takie fotograficzne spacery w zupełnie innym klimacie, zobacz też mój zimowy wpis Roztopy. I mam wrażenie, że to dopiero początek jego fotograficznego potencjału, bo na pewno jeszcze tam wrócę.

 

FAQ

  • Zdjęcia zrobiłem aparatem Fujifilm X100VI z wbudowanym obiektywem 23 mm (ekwiwalent 35 mm dla pełnej klatki). To jeden z moich ulubionych aparatów na fotograficzne spacery, bo jest niewielki, dyskretny i zawsze mogę mieć go przy sobie.

  • Tak, wszystkie zdjęcia zostały wyselekcjonowane i delikatnie wyedytowane w Adobe Lightroom. Staram się jednak, żeby obróbka była raczej subtelna i nie zmieniała charakteru sceny.

  • Moim zdaniem tak, szczególnie jeśli ktoś lubi bardziej industrialny klimat. Można tam znaleźć barki, małe statki, wraki łodzi i charakterystyczny komin elektrociepłowni Żerań, który często pojawia się w kadrach.

  • Podczas mojego spaceru najlepsze światło było rano. Słońce było jeszcze nisko nad horyzontem, dzięki czemu pojawiały się długie cienie i miękkie światło.

 

Galeria

Previous
Previous

Mit kompaktowego aparatu (czy kompaktowy aparat naprawdę zwiększa liczbę zdjęć?)

Next
Next

Dlaczego warto zainwestować w kieszonkowy aparat