Rynia w panoramicznym kadrze. To tutaj po raz pierwszy świadomie fotografowałem w proporcjach 65:24.
-
Tak. Zdjęcie można przyciąć podczas edycji do proporcji 65:24. Warto jednak uwzględnić docelowy kadr już podczas fotografowania. Jeśli aparat nie oferuje panoramicznego podglądu, pomocna może być kartonowa ramka na ekranie.
-
Na pełnej klatce ogniskowe 20–24 mm dają po przycięciu do 65:24 pole widzenia w pionie zbliżone do około 36–43 mm w formacie 3:2, przy zachowaniu szerszego widoku po bokach. To punkt odniesienia, a nie obowiązkowy zakres. Podczas mojego spaceru dobrze sprawdził się zoom 20–60 mm.
-
Przy przycinaniu zdjęcia 3:2 do 65:24 z zachowaniem całej szerokości pozostaje około 55% pikseli. Z 24 MP uzyskujemy więc około 13 MP. To wystarcza do publikacji w internecie i wydrukowania panoramy na papierze A3 z marginesami.
Jak z wieloma rzeczami w życiu, tak i w fotografii wszystko często zaczyna się od inspiracji. Nie pamiętam, gdzie po raz pierwszy usłyszałem o formacie XPan, czyli panoramicznych ujęciach o proporcjach 65:24, ale na pewno widziałem je na kanale YouTube Jamesa Popsysa oraz na kanale Adventure & Art. Zwłaszcza ten drugi miał na mnie decydujący wpływ. Facet przypominający z wyglądu i zachowania Waltera White’a z serialu „Breaking Bad” nagrywa minimalistyczne filmy, w których spaceruje ze swoim aparatem i fotografuje czarno-białe panoramy, a później drukuje je na małych paskach papieru. Nie są to spektakularne widoki, tylko zwykłe ujęcia codzienności, ale w sposobie, w jaki to prezentuje, jest swego rodzaju prawda, jeśli mogę tak to nazwać.
Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem zrobienia czegoś podobnego i w końcu zdecydowałem się poświęcić jedno z wyjść fotograficznych właśnie na format XPan i czarno-białe panoramy. W tym celu wybrałem się do Ryni, znajdującej się nad Narwią. Nabrzeże i marynistyczne klimaty wydały mi się idealną scenerią do tego rodzaju fotografii. Jak się później okazało, Rynia zaskoczyła mnie również przepięknym, lecz niestety opuszczonym ośrodkiem wypoczynkowym położonym w sosnowym lesie.
Czym jest format XPan?
Jak już wspomniałem, XPan to format panoramiczny o proporcjach 65:24 lub, jak kto woli, około 2,7:1. Nazwa pochodzi od aparatu analogowego Hasselblad XPan, który używał standardowego filmu 35 mm, jednak zamiast standardowej klatki 36 × 24 mm mógł naświetlać klatkę o wymiarach 65 × 24 mm. Zdjęcia uzyskane tym aparatem miały więc taką samą wysokość jak standardowa klatka, ale były znacząco szersze.
W tym tekście mówimy oczywiście o cyfrowym formacie XPan, który uzyskujemy poprzez przycięcie obrazu do proporcji 65:24, bezpośrednio w aparacie lub później, podczas edycji. O ile samo przycięcie nie jest żadnym wyzwaniem i większość programów do edycji zdjęć poradzi sobie z tym zadaniem, o tyle bardzo istotne jest komponowanie zdjęć w taki sposób, aby dobrze wyglądały w docelowym formacie. A to już nie jest takie proste, zwłaszcza kiedy nie widzimy tych proporcji podczas fotografowania. XPan jest bowiem formatem dosyć niszowym i mało który producent pozwala ustawić taki crop bezpośrednio w aparacie. Taką możliwość oferują między innymi wybrane średnioformatowe aparaty Hasselblad, aparaty Fujifilm GFX oraz pełnoklatkowe bezlusterkowce Panasonic Lumix, takie jak mój Lumix S5D.
Jednak jeśli nie posiadasz jednego z tych aparatów, to nic straconego. Jest bowiem pewien sposób, aby samemu zrobić sobie „wizjer”, który ułatwi komponowanie zdjęć w formacie XPan. Natrafiłem na poradnik na YouTubie, w którym autor pokazuje, jak wyciąć z kartonu odpowiednią ramkę, którą później można przymocować do ekranu i tym samym uzyskać podgląd w panoramicznym formacie XPan. Samo zdjęcie trzeba potem odpowiednio przyciąć podczas edycji.
“Fotografowanie w formacie XPan wymaga zupełnie innego spojrzenia na scenę.”
Nowe spojrzenie
Fotografowanie w formacie XPan wymaga zupełnie innego spojrzenia na scenę. Nie wystarczy po prostu robić zdjęć w taki sposób jak do tej pory. Dzięki panoramie zmienił się mój sposób komponowania zdjęć. Główny obiekt nadal znajduje się gdzieś w środkowej części kadru, natomiast po bokach mogę zmieścić więcej elementów wzmacniających ujęcie albo pokazać skalę i relacje obiektu z otoczeniem.
Szeroki kadr pozwolił mi pokazać relację głównego obiektu z otoczeniem.
Panoramiczny kadr ma też inne proporcje, a przycięcie góry i dołu ogranicza pole widzenia w pionie. Dlatego jeśli jesteś przyzwyczajony do konkretnej ogniskowej, na przykład tak jak ja do 40 czy 35 mm przy pełnej klatce i proporcjach 3:2, to szybko przekonasz się, że aby zmieścić tę samą część sceny w pionie, potrzebujesz dosyć mocno się cofnąć.
Innym rozwiązaniem jest jednak zmiana ogniskowej na coś w okolicach 20–24 mm. Dzięki temu uzyskasz zbliżone pole widzenia w pionie jak przy około 35–43 mm w formacie 3:2, ale zmieścisz znacznie więcej sceny po bokach. Przelicznik wynosi tutaj około 1,8, przy czym dotyczy wyłącznie pola widzenia w pionie, a nie całego kadru.
Sam podczas swojego spaceru użyłem obiektywu Lumix 20–60 mm i zauważyłem, że zoom bardzo dobrze sprawuje się w tego typu fotografii. Przy komponowaniu tak szerokiego kadru warto mieć możliwość zmiany ogniskowej, bo nie zawsze da się stworzyć dobrą kompozycję, po prostu zmieniając miejsce fotografowania. Piszę o tym, bo rozważałem również wypożyczenie lub zakup obiektywu stałoogniskowego 24 mm, ale ostatecznie cieszę się, że tego nie zrobiłem i postawiłem na zmienną ogniskową.
Jak już jesteśmy przy przelicznikach, to warto mieć na uwadze, że taki crop wiąże się też z realną utratą rozdzielczości. Na przykład 24 MP w moim Lumixie S5D po przycięciu do formatu XPan dają obraz o rozdzielczości około 13 MP. Może się to wydawać mało, ale w praktyce spokojnie wystarczy do publikacji w internecie czy nawet wydrukowania panoramy na papierze A3. Dla mnie to w zupełności wystarczy.
Opuszczony ośrodek wypoczynkowy w sosnowym lesie okazał się niespodziewanym tematem tego spaceru.
Oczekiwania vs rzeczywistość
Jak wspomniałem na wstępie, planowałem ożenić format XPan z minimalistyczną czernią i bielą. Sądziłem, że wczesna jesień idealnie się do tego nada, zwłaszcza że tego dnia było dosyć pochmurnie.
Jednak w terenie szybko się okazało, że kolor zdecydowanie zdominował moje fotografie. Jak na przekór szukałem czarno-białych kadrów, a Rynia raz za razem raczyła mnie scenami, które aż prosiły się o kolorową fotografię. Dlatego zgodnie z tym, co napisałem w ostatnim tekście o wyborze między czarno-białą a kolorową fotografią, poddałem się temu, co było przede mną, i nie forsowałem na siłę swojej wizji. Dzięki temu wróciłem ze zdjęciami, które naprawdę mi się podobają, a uśmiech nie schodził mi z twarzy jeszcze długo po zakończeniu sesji.
Planowałem czerń i biel, ale kolory jesieni przekonały mnie do zmiany podejścia.
Fotografowanie w cyfrowym formacie XPan było naprawdę ciekawym doświadczeniem i pozwoliło mi inaczej spojrzeć na fotografowane sceny. Myślę, że dużo się tego dnia nauczyłem, a przede wszystkim świetnie się bawiłem. Nie jest to format, który zdominuje moją fotografię, ale na pewno będę do niego wracał od czasu do czasu.