Prosty sposób na lepsze widzenie światła w fotografii

Kolor jest ważny, ale to światło najczęściej decyduje o tym, czy zdjęcie ma czytelną strukturę.

W poniższym tekście przedstawię metodę na to, jak wykorzystać tryb czarno-biały w aparacie, aby robić lepsze zdjęcia w kolorze. Brzmi trochę pokrętnie, prawda?

Współczesne aparaty fotograficzne to małe cuda techniki, które pozwalają fotografowi zmienić sposób, w jaki widzi scenę, za pomocą kilku przycisków. Fujifilm ma symulacje filmu, inne aparaty mają swoje wersje profili obrazu, a praktycznie każdy współczesny aparat posiada tryb monochromatyczny. Jest to niesamowite ułatwienie, którego bardzo często nie doceniamy. W czasach filmów analogowych, aby zmienić kolor na czerń i biel albo odwrotnie, trzeba było zmienić kliszę, a dzisiaj możemy mieć czarno-biały podgląd na ekranie czy w elektronicznym wizjerze i jednocześnie zapisywać w pełni kolorowe pliki RAW. I uważam, że zbyt rzadko korzystamy z tych dobrodziejstw techniki.

Jeśli cofniemy się do czasów, gdy fotografia była wyłącznie czarno-biała, fotograf nie miał natychmiastowego podglądu gotowego obrazu. Musiał przewidywać, jak fotografowana scena przełoży się na jasności, cienie i kontrast. Które elementy będą bliżej bieli, które pójdą w stronę czerni i jak relacja między nimi wpłynie na odbiór zdjęcia. Musiał aktywnie myśleć o świetle, zanim nacisnął spust migawki. Dzisiaj, dzięki ekranom na tyłach naszych aparatów oraz wizjerom elektronicznym, możemy zobaczyć czarno-białą wersję sceny od razu, a jednak rzadko kiedy z tej możliwości korzystamy.

Początkujący fotograf często patrzy na temat, a nie na światło

Pewnie znasz ten schemat: widzisz ciekawą scenę, czujesz ten dreszczyk emocji i chcesz zrobić zdjęcie, komponujesz kadr, naciskasz spust migawki i na ekranie aparatu wszystko wygląda świetnie. Jednak później, na większym ekranie, okazuje się, że zdjęcie jest płaskie, nijakie i brakuje separacji, nawet pomimo użycia szybkiego obiektywu. Nawet nie zliczę, ile razy mi się to zdarzyło :) Dzieje się tak, ponieważ często na początku swojej fotograficznej przygody nie zwracamy zbyt dużej uwagi na światło, a właściwie na to, jak ono oddziałuje na fotografowaną scenę.

Technicznie wszystko może być poprawne, a zdjęcie i tak może wydawać się płaskie, jeśli światło nie pomaga wydzielić tematu.

I to nie jest żaden przytyk wobec początkujących. To naturalny proces ewolucji i adaptacji naszego sposobu widzenia. Naszą uwagę przyciągają w pierwszej kolejności ruch i jaskrawe kolory, natomiast światło i cień nie są aż tak atrakcyjne dla naszego oka. Ładne kolory mogą sprawić wrażenie, że zdjęcie działa, ale jak zaczniemy dekonstruować obraz poprzez usunięcie koloru, to zostają tylko jasności, cienie, linie, kształty i faktury. Dopiero wtedy możemy zobaczyć, z czego tak naprawdę składa się nasz kadr.

Jeśli nie zadbamy o odpowiednie uchwycenie światła, szybko okaże się, że nasz główny obiekt na przykład zlewa się z tłem albo jasny fragment zdjęcia na pierwszym planie odciąga uwagę od fotografowanego obiektu. Albo że twarz gdzieś ginie w cieniu lub w ogóle brakuje jakiegoś punktu zaczepienia w kadrze. Jeśli nie skupimy się na świetle i nie dostosujemy ujęcia tak, aby odpowiednio zaadaptować je do warunków oświetleniowych, może się okazać, że zdjęcie będzie nijakie, mimo że od strony technicznej wszystkie ustawienia aparatu były poprawne.

Światło potrafi wydzielić temat z tła skuteczniej niż samo rozmycie obiektywem.

Naucz się patrzeć w czerni i bieli

I tutaj z pomocą przychodzi tryb monochromatyczny w naszych aparatach. Mimo że osobiście bardzo lubię fotografię czarno-białą, nie chodzi mi tutaj o porzucenie koloru. Sugeruję ustawić aparat tak, aby podgląd na żywo w wizjerze czy na wyświetlaczu był monochromatyczny, a zdjęcia zapisywały się w plikach RAW, które zachowają pełny zakres danych o kolorze. Dzięki temu po zrobieniu zdjęcia będzie można łatwo przywrócić kolory w postprodukcji. Tutaj drobna uwaga: muszą to być pliki RAW, ewentualnie bracketing JPEG-ów z wersją kolorową, jeśli ktoś nie lubi RAW-ów, ponieważ nie da się odzyskać koloru z czarno-białych plików JPEG. W miarę możliwości polecam też ustawić wysoki kontrast w podglądzie, dzięki czemu wszystko stanie się jeszcze bardziej czytelne.

No dobra, ale po co to wszystko? Jak niby fotografowanie w czerni i bieli ma mi pomóc w robieniu kolorowych zdjęć? Otóż po to, aby usunąć jak najwięcej „przeszkadzaczy” podczas fotografowania. Kiedy usuwasz z kadru kolor, zostaje tylko światło i cień. W przeciwieństwie do pionierów fotografii nie musisz sobie wizualizować światła i cienia w wyobraźni, możesz je zobaczyć na żywo w swoim aparacie. Można to potraktować trochę jak supermoc, jak Neo, który zaczął widzieć kod zamiast trójwymiarowej symulacji. Nagle komponowanie zdjęcia robi się o wiele prostsze. Od razu widać, czy twarz jest dobrze oświetlona, czy temat odcina się od tła, czy cienie pomagają, czy przeszkadzają, czy wszystkie kształty są czytelne i czy kadr ma naturalny kontrast.

Tryb monochromatyczny to dobry sposób na usunięcie rozpraszaczy i skupienie uwagi na świetle i cieniu.

Jeśli zdjęcie wygląda dobrze w czerni i bieli, to jest bardzo duża szansa, że będzie też dobrze wyglądać po powrocie do koloru. Podczas edycji plików RAW szybko się okaże, że po przywróceniu koloru zdjęcie jest czytelniejsze. Kolor staje się wtedy dodatkiem do światła, a nie podstawą zdjęcia. Wszystko nagle zaczyna ożywać, separacja jest lepsza, a zdjęcie ma czytelną strukturę. Jednocześnie warto zaznaczyć, że nie każde zdjęcie, które jest dobre w czerni i bieli, automatycznie będzie dobre w kolorze. Ale jeśli działa bez koloru, to prawdopodobnie ma solidniejszą podstawę: światło, kontrast i czytelną kompozycję.

Możemy się też posunąć o krok dalej i podczas standardowej obróbki zdjęcia w Lightroomie tymczasowo zmienić podgląd na czarno-biały. I dopiero na czarno-białym zdjęciu poprawiać ekspozycję, cienie, kontrast, światła czy maski lokalne. Jeśli po takiej edycji zdjęcie czarno-białe będzie czytelne i będzie nam się podobało, to po powrocie do koloru efekt będzie jeszcze mocniejszy. Wszystko dlatego, że tymczasowo pozbywamy się rozpraszaczy i skupiamy się na tym, co w fotografii jest najistotniejsze: na świetle. Należy jednak pamiętać, że po powrocie do koloru trzeba jeszcze dopracować w edycji barwy, bo kolor ma własny ciężar wizualny.

Ćwiczenie na następną sesję

Następnym razem, gdy będziesz fotografować, proponuję proste ćwiczenie. Ustaw czarno-biały profil w swoim aparacie, ale pamiętaj, żeby zapisywać zdjęcia w RAW-ach lub RAW + JPEG. Szukając obiektów do fotografowania, nie skupiaj się na kolorach. Zamiast tego szukaj światła i cienia: jasnych plam, odbić, sylwetek, kształtów i linii. Rób zdjęcia tylko wtedy, gdy widzisz ciekawą relację światła z cieniem na planie. Po powrocie otwórz kolorowe pliki RAW i spróbuj dostrzec, czy coś zmieniło się w Twoich zdjęciach.

Jest to bardzo proste ćwiczenie, ale potrafi szybko zmienić sposób patrzenia. Kiedy na chwilę usuwasz rozpraszacze w postaci koloru, szybko zaczynasz widzieć to, co w fotografii często jest najważniejsze: światło.

Next
Next

Nie szukaj na siłę własnego stylu fotograficznego