5500K. Stały punkt odniesienia w kolorze
Stały balans bieli daje mi punkt odniesienia, dzięki któremu kolor zachowuje się bardziej przewidywalnie
-
Tak, jeśli zależy Ci na spójnych kolorach i bardziej świadomym oddaniu charakteru światła. Automatyczny balans bieli jest wygodny, ale potrafi zmieniać kolorystykę między kolejnymi ujęciami.
-
5500K to wartość zbliżona do światła dziennego. Przy takim ustawieniu aparat traktuje dzienne światło jako neutralny punkt odniesienia.
-
Nie. Najlepiej sprawdza się przy świetle dziennym. Przy sztucznym oświetleniu, zdjęciach rodzinnych lub bardzo intensywnej złotej i niebieskiej godzinie warto dostosować balans bieli do sytuacji.
W ostatnim tekście o symulacjach filmu w aparatach Fujifilm wspomniałem, że używam ustawionego na sztywno dziennego balansu bieli, 5500K. Jednak w tamtym tekście nie rozwinąłem tej myśli i w tym wpisie chciałbym to zmienić. Spróbuję wyjaśnić, dlaczego ustawiam balans bieli ręcznie, skoro praktycznie wszystkie aparaty cyfrowe posiadają funkcję automatycznego balansu bieli. Przecież automatyczne algorytmy muszą wiedzieć lepiej, prawda?
Dla wielu osób automatyczny balans bieli będzie bardzo dobrym rozwiązaniem, szczególnie jeśli zależy im przede wszystkim na wygodzie i przewidywalnie neutralnych kolorach. Jednak w tym tekście postaram się Ciebie przekonać, dlaczego i kiedy warto ustawić ten parametr ręcznie.
Czym właściwie jest balans bieli?
Nie chcę wdawać się w szczegóły i techniczne wyjaśnienia, ale w ogromnym skrócie balans bieli wyrażony w kelwinach mówi aparatowi fotograficznemu, przy jakiej temperaturze barwowej światła biel będzie najbardziej neutralna. Np. światło dzienne ma wartość ok. 5500K i jeśli fotografujemy w środku dnia z takim balansem bieli, to biel na zdjęciu, a w związku z tym także inne kolory, będą wyglądały najbardziej naturalnie.
Dodatkowo, jeśli temperatura w kelwinach zostanie zwiększona, obraz będzie cieplejszy, a jeśli obniżymy temperaturę balansu bieli, obraz stanie się chłodniejszy.
Przy 5500K światło dzienne jest neutralne, ale cień zachowuje swój chłodniejszy charakter.
Automatyczny balans bieli
Automatyczny balans bieli jest bardzo bezpiecznym rozwiązaniem dla większości ludzi, którzy chcą po prostu dokumentować otoczenie i swoje życie. Komputer w aparacie automatycznie dobiera balans bieli do zastanego światła, dzięki czemu w większości przypadków uzyskamy naturalnie wyglądające kolory, zwłaszcza kolory skóry. Co więcej, automatyczny balans bieli ma sens, jeśli często przemieszczamy się z zewnątrz do wnętrza i sztucznego oświetlenia. Dzięki temu możemy być spokojni, że zdjęcia nie będą miały dziwnego kolorowego zafarbu.
Z drugiej strony poprawność techniczna, jaką zapewnia automatyczny balans bieli, nie zawsze oddaje charakter sceny, którą fotografujemy. W automacie aparat próbuje wyrównać różnice między światłem porannym, cieniem, popołudniowym słońcem i wnętrzem, a to właśnie te różnice często są najciekawsze i tworzą atmosferę w fotografii.
5500K i ręczny balans bieli
W swojej fotografii od dawna używam ręcznego balansu bieli. Zazwyczaj są to okolice 5500K, czyli odpowiednik światła dziennego. Tę strategię stosuję zarówno wtedy, gdy fotografuję w JPEG-ach i korzystam z symulacji filmu Fujifilm, jak i wtedy, gdy zapisuję zdjęcia w formacie RAW i później edytuję pliki w Lightroomie. Ponad 90% moich fotografii wykonuję przy świetle dziennym, dlatego stały balans bieli ma w moim przypadku sens. Takie podejście ma też kilka innych zalet w porównaniu z automatycznym balansem bieli.
Przede wszystkim zdjęcia wykonywane w tym samym miejscu zachowują spójność kolorystyczną i wszystkie wyglądają podobnie. Gdybyśmy użyli automatycznego balansu bieli, każde zdjęcie mogłoby mieć nieco inne kolory w zależności od tego, gdzie skierujemy aparat. W przypadku stałej wartości 5500K wszystkie ujęcia będą przewidywalne, zakładając, że fotografujemy faktycznie przy świetle dziennym. W słońcu barwy będą najbardziej naturalne, a w cieniu pojawi się chłód.
Ręczny balans bieli pomaga mi nie neutralizować atmosfery sceny na siłę.
Dodatkowo, stosując ręczny balans bieli ustawiony na 5500K, łatwiej będzie oddać atmosferę danej sceny. Wczesnym rankiem, podczas niebieskiej godziny, fotografowana scena faktycznie będzie miała niebieski, chłodny odcień, natomiast przy popołudniowym słońcu fotografia będzie miała ciepły, przyjemny odcień. Gdybyśmy korzystali z automatycznego balansu bieli, aparat dążyłby do zredukowania tego efektu.
Balans bieli w filmie analogowym
W przypadku fotografii analogowej i kliszy temat wygląda nieco inaczej. Balans bieli nie jest tutaj parametrem ustawianym w aparacie, tylko niejako jest „wbudowany” bezpośrednio w kliszę, którą wybieramy. I tak się składa, że zdecydowana większość konsumenckich filmów analogowych została wyprodukowana tak, aby biel wyglądała najbardziej naturalnie przy świetle dziennym lub podczas używania flesza, czyli właśnie w okolicach 5500K. Dzięki temu, jeśli spojrzymy na zdjęcia w starych rodzinnych albumach, to najlepiej wyglądają one w świetle dziennym, zdjęcia robione w cieniu są niebieskawe, a zachody słońca ciepłe. Natomiast przy sztucznym oświetleniu, jeśli nie używamy flesza, zdjęcia mogą być nienaturalnie pomarańczowe.
Dlatego tym bardziej w przypadku korzystania z symulacji filmu w cyfrowych aparatach Fujifilm ręczny dzienny balans bieli ma sporo sensu, jeśli chcemy dobrze oddać ducha fotografii analogowej.
Film dzienny nie przelicza każdej sceny od nowa, dlatego różne rodzaje światła zostawiają na zdjęciu własny ślad.
Kiedy zmienić balans bieli
Mimo że przez większość czasu używam dziennego balansu bieli, są jednak pewne sytuacje, w których nie trzymam się kurczowo tego podejścia. Jedną z nich jest fotografowanie przy sztucznym oświetleniu. Sztuczne oświetlenie jest zazwyczaj bardzo ciepłe, przez co gdy zostawimy balans bieli na 5500K, zdjęcia wyjdą wręcz pomarańczowe. W takiej sytuacji warto obniżyć balans bieli w aparacie, aby nieco zredukować pomarańczowe zabarwienie. Zazwyczaj aparaty posiadają ustawienia predefiniowane dla różnych rodzajów sztucznego światła.
Drugą sytuacją, w której czasami rezygnuję z balansu 5500K, jest fotografia rodzinna. Sztywny balans bieli może powodować, że np. w cieniu kolory skóry wyjdą bardzo nienaturalnie i będą sino-niebieskie. Dlatego gdy robię zdjęcia rodzinne do własnego użytku, często decyduję się właśnie na automatyczny balans bieli, bo wiem, że w większości przypadków odcienie skóry zostaną prawidłowo odzwierciedlone na fotografii.
Trzecią sytuacją, w której balans bieli 5500K może wymagać poprawek, jest niebieska lub złota godzina. Mimo że 5500K pozwala uwidocznić te klimatyczne kolory, może się zdarzyć, że efekt będzie zbyt mocny. Warto wtedy zawczasu poeksperymentować z niższym lub wyższym balansem bieli lub, jeśli zapisujemy zdjęcia w formacie RAW, dostosować balans bieli później podczas edycji zdjęcia.
5500K nie jest ustawieniem na każdą sytuację. Przy sztucznym świetle czasem trzeba zejść niżej.
Pewną alternatywą dla automatycznego balansu bieli może być też przygotowanie w aparacie kilku predefiniowanych ustawień. Na przykład światło dzienne, dzień pochmurny lub cień oraz sztuczne światło. Takie rozwiązanie nadal daje większą spójność pomiędzy poszczególnymi zdjęciami, ale jednocześnie pozwala uniknąć ekstremalnych zafarbów, które mogą się pojawić, gdy fotografujemy jedynie w 5500K.
Wszystko sprowadza się do estetyki
5500K nie jest żadnym tajnym przepisem i nie gwarantuje, że Twoje zdjęcia będą lepsze. W moim przypadku działa tutaj inklinacja do fotografii analogowej oraz wewnętrzna potrzeba budowania spójnej fotografii. Można by powiedzieć, że to mój swoisty sposób na ograniczenie fotograficznego chaosu. Dzięki temu nie zdaję się na aparat, aby odgadywał poprawny balans bieli, a ja bardziej świadomie patrzę na światło i kolory z kolejnych ujęć układają się w bardziej spójną całość. Ostatecznie wszystko sprowadza się tutaj do estetyki i tego, co uważamy za ładne, a to już kwestia całkowicie subiektywna.
Balans bieli nie jest tylko korektą techniczną. Może być świadomą decyzją estetyczną.